„PARAFIALNA MAJÓWKA 2019”

„Parafialna majówka 2019” – (17-19 maja 2019) to trzy dni pełne wrażeń, emocji i wzruszeń. W tym roku grupa pielgrzymów z Parafii w Żarnowcu wraz z krokowskimi Zrzeszeńcami i dwiema Kociewiankami wędrowała pod duchowym przewodnictwem Księdza Krzysztofa – proboszcza tej Parafii po przepięknej części Polski północno-wschodniej – po Podlasiu. Trasa wyprawy przygotowana była perfekcyjnie. Ksiądz Krzysztof był jej autorem i doskonałym, merytorycznie przygotowanym pilotem.
Pierwszy dzień, mimo, że rozpoczęty o godz 3 nad ranem wypełniony był tak wielkimi atrakcjami, że chyba nikt nie miał czasu ni ochoty na utyskiwanie czy zmęczenie. Najpierw w Świętej Lipce wysłuchaliśmy koncertu organowego. Po „Ave Maria” i „Polonezie Ogińskiego” wirtuozowsko wykonanym przez organistę wszyscy z uwagą i aktywnie uczestniczyli w mszy św. sprawowanej przez ks. Krzysztofa. Zaraz po niej ruszyliśmy w trasę, by po kilku godzinach jazdy zatrzymać się w Leśniewie Górnym. Tu zobaczyliśmy śluzy na Kanale Mazurskim, który w zamierzeniu miał łączyć wielkie jeziora mazurskie z Morzem Bałtyckim przez rzeki Łynę i Pregołę. W Mamerkach, wraz z przewodnikiem byliśmy w ogromnych bunkrach będących monumentalną pozostałością umocnień wojsk lądowych niemieckiego Wermachtu. Przez Węgorzewo i Gołdap dotarliśmy do budowli, której ogrom wzbudził podziw i zaskoczenie. Wielu o niej słyszało, wielu chciało ją zobaczyć – były to dwa wiadukty w Stańczykach. Budowane były one w latach 1917-1918. Prowadziła przez nie linia kolejowa Gołdap – Żytkiejmy. Mimo zmęczenia przeszliśmy po obydwu wiaduktach i pod nimi. Daliśmy radę. Pokonując dalszą część trasy, skręcając w Żerdzianach znaleźliśmy się na Trójstyku granic – Polski, Litwy i Rosji. Oczywiście przy obelisku znaczącym to miejsce, odbyła się sesja zdjęciowa, gdyż każdy, a raczej każda chciała uwiecznić to ciekawe miejsce. Zatrzymując się w Smolnikach, w Suwalskim Parku Narodowym, chłonęliśmy piękno tej Ziemi i jej krajobrazów. Tu mogliśmy potwierdzić słowa Świętego Jana Pawła, że „człowiek potrzebuje piękna krajobrazu”.Nic dziwnego, że przepiękne sceny filmu A.Wajdy „Pan Tadeusz” pochodzą właśnie z tego miejsca. Pełni wrażeń, ale też zmęczeni wielogodzinną jazdą znaleźliśmy dach nad głową i nocleg w pokamedulskim zespole klasztornym nad jeziorem Wigry. Po smacznej obiadokolacji odzyskaliśmy siły, by wspólnie uczestniczyć w Apelu Jasnogórskim przy ogromnym kamieniu upamiętniającym pobyt i rejs po Wigrach papieża Jana Pawła II. Noc była krótka, gdyż rano, po mszy św. o 6.30 i śniadaniu, realizowaliśmy dalszą część planu naszej Majówki. Rejs po Kanale Augustowskim odbyliśmy na statku „Serwy, którym w 1999 roku płynął Nasz Święty Papież. Do brzegu dobiliśmy w Studzienicznej. Tu przy pomniku Jana Pawła II i źródełku, któremu patronuje Matka Boża odprawiliśmy nabożeństwo majowe. W drodze powrotnej spotkaliśmy się z prof. Leonem Tarasewiczem, który był nam przewodnikiem do dworku Czesława Miłosza w Krasnogrudzie. Tam zajęła się nami kustosz tego miejsca, która przedstawiła biografię i fragmenty poezji polskiego noblisty. Obejrzeliśmy też prezentację Jemu poświęconą. Ucztę duchową zakończyliśmy bardzo konkretnie, gdyż w zajeździe niedaleko litewskiej granicy wspólnie degustowaliśmy specjały litewskiej kuchni – cepeliny i babkę ziemniaczaną ( trochę przypominała nasze, kaszubskie plince).
W niedzielę 19 maja po mszy św. ruszyliśmy już o godz 8.45, żegnając nasze wigierskie eremy, w stronę domu. Na trasie zatrzymywaliśmy się czterokrotnie. Pierwszy postój to – Bohoniki. Po specjalnościach kuchni tatarskiej – kołdunach w rosole i pierekaczewniku mieliśmy spotkanie w meczecie z przesympatyczną starszą panią, która w arcyciekawy sposób opowiedziała o religii swojego tatarskiego narodu, o mieszkańcach Bohonik, ich życiu i zwyczajach. Drugi postój był w Tykocinie. Tam, dowiedzieliśmy się o przedwojennych mieszkańcach miasteczka – Żydach polskich, z których po niemieckiej eksterminacji podczas II wojny światowej nie ocalał prawie nikt. Poznaliśmy też tykocińską historię nadania majątku ziemskiego Stefanowi Czarnieckiemu – hetmanowi wielkiemu koronnemu. Było też o ekonomicznym talencie królowej Bony i tragicznej miłości jej syna Zygmunta Augusta. Jako ciekawostkę podała nam przewodniczka, że przy jednej z tykocińskich restauracji nagrywany był film „U Pana Boga w ogródku”. Z Tykocina przejechaliśmy do Jedwabnego. Ksiądz Krzysztof wprowadził nas w nastrój powagi opowiadając o tragicznych wydarzeniach w Jedwabnem w pierwszych latach II wojny światowej. Przed obeliskiem, z wmurowanymi wrotami stodoły, w której spaleni zostali przez swych sąsiadów, żydowscy mieszkańcy miejscowości odmówiliśmy modlitwę za zmarłych z prośbą do Najwyższego, by nigdy już taka tragedia żadnego narodu nie dotknęła.
Po raz ostatni na trasie stanęliśmy w Gietrzwałdzie. Tu wspólnie modliliśmy się odmawiając Litanię Loretańską. Tegoroczną wyprawę tradycyjnie zakończyliśmy poczęstunkiem na trawie częstując się chlebem ze smalcem przygotowanym przez panią Ewę Kur.
Kończąc – wyrazy pielgrzymiej wdzięczności, my uczestnicy „ Parafialnej Majówki 2019” kierujemy do Księdza Krzysztofa Stachowskiego, który był autorem programu, inspiratorem wyjazdu, w pełni profesjonalnym pilotem, a także wodzem duchowym w modlitwie oraz pana Leszka Szymańskiego – kierowcy doskonałego, któremu żadna trasa nie jest straszna, który pokona wszystko, co można spotkać na drodze, który wszystkie meandry polskich szos zna na pamięć. Wielkie „BÓG ZAPŁAĆ”.

Facebook